Chłopiec i mama.

5

Nie tak dawno byłam świadkiem pewnej sceny w centrum handlowym, w której udział miał mniej więcej 3-letni chłopiec i jego mama. Oboje przechodzili obok kawiarni i widać było, że trwa negocjacja odnośnie zakupu loda. Pertraktacje nie były długie, bo młodzieniec rzucił się nagle na podłogę, zaczął krzyczeć i płakać. Moja pierwsza myśl była taka: Świetnie, dziś mały nauczy się, jak negocjować, czyli pewnie mama przeczeka bunt i wyjaśni co czynić w sytuacji, kiedy czuje złość, gdy mama mu odmawia czegokolwiek. Jednak stało się inaczej, bo pani wrzasnęła na chłopca, kazała natychmiast wstać, nie robić wstydu, nie omieszkała także określić jak niedobry jest jej syn. Właściwie zrobiła prawie to samo, co dziecko sekundę temu, oprócz rzucania się na podłogę, może nie chciała się pobrudzić, nie wiem. Nie zachwyciło mnie zaprezentowane zachowanie – nie chłopca, tylko tej kobiety. On jeszcze nie wiedział jak postąpić, kiedy mama mówi „Nie”, mama z racji bycia mamą, mogłaby wiedzieć…

Pani nie pomyślała, że ta lekcja jest stracona i dzisiaj jej syn zobaczył na przykładzie własnej mamy, że emocje należy wyrzucać z siebie z całą mocą, tu i teraz, w sposób absolutnie nie liczący się z drugim człowiekiem. Mały utwierdził się, że jego reakcja była poprawna, bo mama zachowuje się w ten sam sposób i że w dodatku jest niespójna, bo mówi jedno, robi drugie. Pani nie pomyślała także o tym, że następnym razem mały nie będzie wiedział, jak okazać swoją złość, do której ma prawo. Moim zdaniem chłopczyk ma dwa wyjścia: kolejny raz zrobi podobną scenę, testując mamę albo uzna, że mama mu nigdy nie chce kupić loda, a złość odreaguje na koledze, na zabawce lub będzie nosić z sobą jak ulubioną maskotkę.

Przykre, że dorośli bywają tak bardzo bezkrytyczni wobec siebie i tak bardzo krytyczni wobec własnych dzieci. Powściągnąć emocje to sztuka, wiem. Czy jednak nie jest to sztuka, której chcemy  nauczyć nasze maluchy, by umiały rozwiązywać konflikty, aby były asertywne, pewne siebie, kulturalne? Przykład idzie z góry. Tak jak uczy się odnoszenia talerza po obiedzie, tak uczy się reagowania na różne sytuacje. Rodzice mają moc! Dzieci są bystrymi obserwatorami, chłonnymi jak gąbka i wyczulonymi jak papierek lakmusowy. Są naszym lustrem, odbiciem nas samych.

Znam pewną panią w pewnym przedszkolu, która aby wytłumaczyć dzieciom czym jest segregacja śmieci przyniosła różne kubły, plastik, papier i szkło. Pokazała przedszkolakom jak rozróżniać, jak segregować odpady i wytłumaczyła po co to wszystko. Bawi się z dziećmi w sortowanie, wymyśla zagadki i chwali, kiedy im się udaje dopasować rzecz do odpowiedniego kubełka.  Sama stosuje się do zasad, które opowiedziała przedszkolakom. Myślę, że mogłaby wytłumaczyć mamie z centrum handlowego, że jakość życia jej syna to nie tylko czyste powietrze i niezaśmiecone ulice, ale umiejętność świadomego życia wśród ludzi w  szacunku do innych i wobec siebie samego i że „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”. Oby nie ku utrapieniu. Bu!

Alina

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


sześć − = 3

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>